Jak dzieci w piaskownicy…
napisał admin on 15 gru 2009 | Tagi: ŁKS
Władze Łodzi postanowiły na siłę uszczęśliwić środowisko związane z Widzewem Łódź i w ramach pomocy ŁKS publicznie podano do wiadomości, że prywatna spółka pana Sylwestra Cacka dostanie ‘pożyczkę’ na rok czasu w postaci 1 miliona złotych. Co więcej będzie się to wiązało z tym, że na 12 miesięcy ‘Miasto‘ stanie się posiadaczem akcji Widzewa Łódź… Jedyny właściciel klubu z Al. Piłsudskiego nic nie wiedząc o całej sytuacji ocenił, że deklaracje włodarzy miejskich to kiełbacha wyborcza, a bańka dla czerwono-biało-czerwonej Łodzi to sprytny wybieg by mieć czyste ręce i móc potem oświadczyć: “Chcieliśmy traktować Widzew na równych zasadach, tylko Widzew nie chciał”. Nikt Cacka o zdanie nie pytał więc sypnął on piaskiem po oczach panom: Skrzydlewskiemu i Tomaszewskiemu - zarzucając manipulowanie kibicami i uznając, że w tym temacie nie są partnerami do rozmów. Na razie w drugą stronę sypnął tylko pan Witold Skrzydlewski w swoim liście otwartym do Cacka. Dowiadujemy się jaki jest zdumiony i rozczarowany. Szkoda, że zapomniał jaką funkcję pełni i że podatnicy, a w tym pan Cacek, mają prawo i powinni oceniać jego działania. Trzeba było pilnować firmy, Orła i nie pchać się do koryta władzy.
W swoją stronę ciągną też Kibice Widzewa i słusznie – sprzeciwiając się wpompowywaniu miejskiej kasy w finansowego bankruta. Niestety oliwy do ognia dolewają dziennikarze wywierając nacisk na radnych i oczerniając kibiców. Panowie! Obecny trup piłkarski z Aleja Unii to zasługa fatalnych rządów i rozrzutności obecnych akcjonariuszy. To oni żyli ponad stan, zadłużali spółkę i robili wszystko by wyssać ze spółki jak najwięcej i za każdym razem dociągnąć do dnia wypłaty środków z Canal+.
Dlaczego pieniądze podatników mają iść w tak ryzykownym kierunku? Nie wiecie tego, że w wypadku powstania nowej spółki i przejęcia zadłużonej sekcji piłkarskiej Miasto musi spłacić wszystkie długi? Ta powtarzana w kółko jedna bańka to wierzchołek góry lodowej. Uchwała PZPN o członkostwie w tym zacnym związku mówi wyraźnie, że nowa spółka musi dostarczyć:
“Oświadczenie sportowej spółki akcyjnej o przejęciu ogółu praw i obowiązków majątkowych oraz niemajątkowych sekcji piłki nożnej stowarzyszenia kultury fizycznej lub innej spółki akcyjnej.” (§ 19, pkt. 7)
Tym samym wszelkie długi należy spłacić. Zakładając tą kilkumilionową rozrzutność Władz Miasta na takie przejęcie sekcji piłkarskiej musi zgodzić się jeszcze PZPN, który tym samym naruszy paragraf 17 tej samej uchwały:
“Wszelkie przekształcenia klubów piłkarskich, o których mowa w nin. uchwale mogą się odbywać w stosunku do podmiotów , które są członkami PZPN przez okres co najmniej 3 lat.”
Miejska spółka musi być nowym tworem, więc o trzech latach członkostwa nie może być mowy. Odpowiedzmy sobie wszyscy na pytanie: czy trwonienie pieniędzy podatników na prywatne długi jest w porządku w dobie kryzysu, w czasie gdy brakuje na każdym kroku środków na inne cele? Dla przykładu MOPS nie wypłaca ludziom należnych zasiłków, gdyż pieniędzy na pomoc socjalną zabrakło. Pomijamy to czy wymienione działania związane z powołaniem spółki, wydaniem na nią takich pieniędzy i uzyskaniem licencji są zgodne z prawem.
Żeby była jasność – Kibice Widzewa są za ratowaniem ŁKS, nawet nie mają nic przeciwko by w ratowaniu pomagał magistrat, ale działania te powinny ograniczyć się do roli mediatora. Skoro jest inwestor i za bezcen Miasto chce oddać bardzo atrakcyjne tereny na prawie 30 lat w dzierżawę, to w czym problem? Problem w tym, że teraz właściciele ŁKS zwietrzyli interes w powrocie do Ekstraklasy i już im się marzy za 7 miesięcy przytulenie kasy z Canal+. Burza w szklance wody trwa od dłuższego czasu, a do dziś nigdzie nie można znaleźć konkretnej wypowiedzi akcjonariuszy ŁKS S.S.A. – pewnie podobnie jak Sylwestra Cacka – nikt ich nie pytał o zdanie…